strona główna
kontakt
władze Federacji
statut Federacji
o idei ruchu
o tradycji ruchu
lista DKF-ów
załóż DKF
finanse DKF-ów
nagrody
Film na Świecie
DKF®

Kilka słów o idei ruchu DKF

    Francuska podręczna encyklopedia Larousse’a podaje takie oto określenie DKFu: „stowarzyszenie, które stawia sobie za cel szerzenie wśród członków kultury filmowej”.
    Jakaż treść kryje się za tym zwięzłym określeniem?
    Widz masowy szukał i nadal szuka w kinie rozrywki, ucieczki od codziennych trosk i zajęć. Patrzy na ekran biernie, patrzy i najczęściej zaraz zapomina, co widział. Patrzeć można bezmyślnie, głupio – i patrzeć można rozumnie, tę myśl znajdziemy u Bertolda Brechta. W jaki sposób możemy uczynić z patrzenia, postrzegania wynik poznawczy? Nie inaczej, jak poprzez naukę patrzenia, poprzez naukę języka sztuk widowiskowych, teatru i filmu. Poznając specyfikę tych uczuć, uczymy się poznawać rzeczywistość i jej transformacje w sztuce, uczymy się myśleć, porównywać i oceniać. Uczymy się rozumieć świat, rozwijać naszą osobowość, bronimy się przed pokusą biernego tylko uczestnictwa w wielkim spektaklu życia. Można zatem śmiało powiedzieć, że ucząc się patrzeć, uczymy się żyć.
    Zapisując się do DKFu, widz może szukać z początku okazji poznania filmów, których nie znajdzie w kinie. Powoduje się w tym zwykłą ciekawością. Ale bardzo szybko, uczestnicząc w spotkaniach klubowych – widz wciąga się w sprawy wyższego rzędu. Pierwszym dyskusjom przysłuchiwać się może biernie, w którymś jednak momencie włącza się do dyskusji aktywnie, zacznie sam oceniać, krytykować lub chwalić, wyrabiać sobie dystans do dzieła i do innych wypowiedzi. Poznaje wartość i sens konfrontacji, zaczyna w nich smakować. I tak powoli zbiorowe uczestnictwo w takim akcie ujawnia coraz wyraźniej ogólny kontekst: obyczajowy, polityczny itd. Nie będzie więc przesadą twierdzenie, że DKFy, kształtując aktywnego widza, w jakimś sensie kształtują i wzbogacają jego światopogląd, jego postawę obywatelską. Zwyczajny seans w zwykłym kinie nigdy tego nie da.
    Uczestnictwo w zbiorowej „lekturze” interesującego filmu, w zbiorowej jego ocenie – ma szczególne miejsce i znaczenie w miejscowościach odległych od kulturalnych centrów. Imprezy i spektakle, jakie tam docierają, są przeważnie byle jakie, wręcz liche. Wprowadzenie do mieszkań małego ekranu TV sytuację poprawia, dalej jednak nie stwarza okazji do spotkań i konfrontacji. Takie okazje stwarza tylko projekcja w DKFie. Zważmy przy tym, że film dociera wszędzie w niezmienionym kształcie, że jest zawsze ten sam, czy się go ogląda na zeroekranie w stolicy, czy w małej sali małego miasteczka. Mimo odległości od centrum – z filmem obcujemy bez pośredników, bez „tłumaczy”, podobnie jak z książką czytaną w oryginale. Uświadomienie sobie przez widza tego przywileju ma ogromne znaczenie, choć nie pojawia się od razu i przeważnie w ogóle nie pojawia się w percepcji biernej, w zwykłej sali kinowej. Dopiero DKFy poprzez prezentację filmu, pogadanki i dyskusje doprowadzają stopniowo do świadomości widza fakt, że film jest jedyną sztuką, która trafia doń – w oryginale. I że podobnie, jak telewizja zbliża do mieszkańców odległych osiedli – stolicę, tak film zbliża do nich cały świat!
    Rzecz jasna, od wyboru filmu zależy, czy świat okaże się autentyczny, czy sfałszowany. Wybór zatem filmów, właściwe programowanie repertuaru – określa kierunek polityki kulturalnej, jaką DKF zamierza prowadzić. Szukając jedynie tytułów rozrywkowo atrakcyjnych – DKF może łatwo zejść na manowce krypto-kina. A znowu – próbując ocenić filmy wyłącznie w oparciu o wartości formalne, warsztatowe – DKF łatwo staje się ekskluzywną kapliczką estetów.
    Dopiero postawienie akcentu na walor „świadectwa”, jakie film przynosi o życiu, o świecie – czyni działalność DKF prawdziwie owocną. Innymi słowy, DKFowskie pogadanki i dyskusje powinny coraz bardziej nabierać charakteru ankiet i wywiadów socjologicznych. Aktywność członka DKF w takim układzie przestaje być wyłącznie aktywnością dyskutanta na spotkaniu w klubie, a stanie się aktywnością socjologa, który ze swoją wiedzą o filmie wyjdzie poza klub i który do klubu przyniesie swoje rozeznanie o środowisku, w jakim żyje i pracuje.
    Ukazując DKFom nowe horyzonty, wcale nie przekreślamy pożytku i sensu klasycznej formuły (prelekcja, projekcja, dyskusja). Formuła ta nadal jest skuteczna. Ale w stare i wciąż dobrze służące naczynie należy wlać nowe treści. Muszą one wiązać się coraz bardziej ze zmieniającą się rolą filmu, z jego coraz większym zróżnicowaniem. W praktyce znaczy to, że DKF nie może już ograniczać się do filmów fabularnych, ale że powinien w równej, a może i większej mierze zainteresować się filmem dokumentalnym, filmem telewizyjnym, gatunkiem tak zwanych „małych form” itp. W praktyce znaczy to również, że prezentacja filmu nie może już ograniczyć się do osadzenia dzieła w kontekście historii i estetyki filmu, ale że powinna szukać powiązań dzieła z życiem, z epoką, w jakiej dzieło powstało. Nie ulega bowiem wątpliwości, że w jakimś sensie każdy film, nawet film z okresu, kiedy dominowała hollywoodzka „fabryka snów” – jest dokumentem mówiącym prawdę o swoich czasach. Nawet pozycje archiwalne, jeśli je zaczniemy traktować w ten sposób, stać się mogą okazją niezmiernie ciekawych spostrzeżeń i dyskusji. Książka Kracauera „Od Caligariego do Hitlera” jest tego doskonałym przykładem.
    Nowe perspektywy, które próbujemy tu ukazać DKFom, i które zresztą w wielu europejskich federacjach stały się już codzienną praktyką, nakładającą – należy to mocno podkreślić – także nowe obowiązki na klubowych animatorów i prelegentów. Znajomość historii i teorii filmu nie wystarcza już dziś, a nawet może odejść na drugi plan. Na jej miejsce wysuwa się znajomość historii w ogóle, historii politycznej i społecznej ostatnich 70 lat.
    I jeszcze jedno: aktywiści i prelegenci klubowi powinni umieć analizować nie tylko prezentowane dzieło, ale również - reakcje i sądy widzów. Powinni umieć je segregować, wyciągać z nich socjologiczne wnioski. Termin ten pada w naszych rozważaniach po raz drugi i nie bez kozery. Nie brak przecież głosów, że nasz ruch już się przeżył, że coraz większa ilość kin studyjnych, coraz bogatsza literatura filmowa, że wreszcie możliwość posiadania własnego kina w domu – czynią DKFy anachronizmem. Otóż nadanie działalności DKFów kierunku socjologicznego, który to kierunek wymaga analizy filmowej w ścisłym powiązaniu utworu z widownią – z pewnością stać się może gwarantem dalszego rozwoju ruchu klubowego, całej jego przyszłości.
    Slogan, jaki przed laty rzucił André Bazin, że kina trzeba się uczyć jak mowy – już nas nie zadowoli. Dzisiaj już dzieci nieźle znają język kina, rosną przecież, obcując z nim na co dzień. A obowiązkiem dorosłych jest uświadomienie sobie, że język kina przestał być jałową igraszką świateł i dźwięków. Film coś wyraża, niesie jakieś świadectwo, kłamie lub mówi prawdę. Pora więc, abyśmy i w DKF-ach w pełni sobie uświadomili te prawdy, wykorzystując zdobytą umiejętność czytania kina dla wzbogacenia naszej wiedzy o świecie współczesnym i jego problemach.

Antoni Bohdziewicz    


    Powyższy tekst prof. reż. Antoniego Bohdziewicza (1906-1970), przewodniczącego Polskiej Federacji DKF w latach 1962-70, zarazem przewodniczącego Międzynarodowej Federacji Klubów Filmowych w latach 1966-70, został napisany pod koniec lat sześćdziesiątych.
Copyright © 2009 Polska Federacja Dyskusyjnych Klubów Filmowych